Po powrocie Jezusa z krainy Gadareńczyków podeszli do Niego uczniowie Jana i zapytali: «Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą?». Jezus im rzekł: «Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć. Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania, gdyż łata obrywa ubranie, i gorsze staje się przedarcie. Nie wlewają też młodego wina do starych bukłaków. W przeciwnym razie bukłaki pękają, wino wycieka, a bukłaki przepadają. Ale młode wino wlewają do nowych bukłaków, a tak jedno i drugie się zachowuje».

 

Obraz naszywania łat na przetarte ubrania jest dzisiaj chyba bardzo rzadki. Najczęściej, zamiast naszywać jakieś łatki na stare łachy, kupujemy nowy ciuch. Ale kilkanaście lat temu, kiedy dostęp do ubrań był trudniejszy czy też możliwości finansowe nie pozwalały w danym momencie na zakup nowych, to stosowano taką metodę. Dzisiaj, jeżeli spotykamy na ubraniach łaty, to raczej z powodu panującego trendu. 

Jezus posługuje się obrazami płótna i bukłaków, aby zilustrować istotę nowej nauki. Dialog Jezusa z uczniami Jana rozpoczyna się kwestią postów. Post był praktyką zakorzenioną w religijności narodu. Często posty wyrażały tęsknotę Izraelitów za zbawieniem. Dlatego często zwiększano ich ilość, aby przyśpieszyć to wydarzenie. Z czasem zaczęto krytykować tych, którzy nie pościli. Jezus swoim nauczaniem i przykładem sprzeciwiał się tej powszechnej praktyce. Nie wymagał specjalnych postów, jednak nigdy nie występował przeciw postom wypływającym z potrzeby ducha. Sam przecież wielokrotnie czynił praktykę postu. Jezus natomiast piętnuje postawę obłudy w praktykowaniu pobożności. Stwierdził, że sytuacja, w jakiej znajdują się Jego uczniowie, jest sprzeczna z praktyką postu, bowiem czas Jego obecności wśród nich jest okresem radości. Zapowiada równocześnie czas postu. Ta nowość nauki Jezusa nie dopuszczała kompromisu z dawną pobożnością. Obrazy łat i bukłaków były tego wyrazem.

Bóg pragnie i w naszym życiu widzieć pobożne uczynki, wynikające z potrzeby serca. Obłuda, zakłamanie zawsze pozostają niemiłe Bogu. Takie „ofiary” nie są przyjmowane. Czasem jedno dobrze odmówione „Ojcze nasz” znaczy w oczach Bożych więcej niż bezduszne odmawianie długich litanii. Bóg patrzy w serce: „(…) nie tak bowiem, jak człowiek widzi, widzi Bóg, bo człowiek widzi to, co dostępne dla oczu, a Pan widzi serce” (1 Sm 16, 7b).