Bracia: Postępujcie, jak mówi Duch Święty: "Dziś, jeśli głos Jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych jak podczas buntu, w dzień kuszenia na pustyni, gdzie kusili Mnie ojcowie wasi, wystawiając na próbę, chociaż widzieli dzieła moje przez lat czterdzieści. Rozgniewałem się przeto na to pokolenie i powiedziałem: Zawsze błądzą w sercu. Oni zaś nie poznali dróg moich, toteż przysiągłem w swym gniewie: Nie wejdą do mego odpoczynku". Baczcie, bracia, aby nie było w kimś z was przewrotnego serca niewiary, której skutkiem jest odstąpienie od Boga żywego, lecz zachęcajcie się wzajemnie każdego dnia, póki trwa to, co zwie się "dziś", aby ktoś z was nie uległ zatwardziałości przez oszustwo grzechu. Jesteśmy bowiem współuczestnikami Chrystusa, jeśli pierwotną nadzieję do końca zachowamy silną.

 

Duch Święty w nas żyje. Słuchanie Jego głosu jest jednocześnie pielęgnowaniem tego życia, tak aby było wewnętrznym ogniem. Jeśli chcemy być świadkami obecności w świecie Ducha Bożego, musimy dbać o prawdziwość tego ognia.

Autor listu do Hebrajczyków przekonuje nas byśmy się wzajemnie umacniali w dobrym. Czy chodziło mu o zachętę poprzez słowa czy zachętę poprzez postawy? Bo czasem nasze nadmierne opowiadanie o Bogu może być oznaką nie tyle naszej wiary co naszych wątpliwości. To Bóg ma poruszać serca.