Noc wyzwolenia oznajmiono wcześniej naszym ojcom, by nabrali otuchy, wiedząc dobrze, jakim przysięgom zawierzyli. I lud Twój wyczekiwał ocalenia sprawiedliwych, a zatraty wrogów. Czym bowiem pokarałeś przeciwników, tym wsławiłeś nas, powołanych. Pobożni potomkowie dobrych składali w ukryciu ofiary i ustanowili zgodnie Boskie prawo, że jednakowo te same dobra i niebezpieczeństwa podejmą święci, i już zaczęli śpiewać hymny przodków.

 

Obietnice Boga są niezmienne, ale i wiary trzeba, by Mu zaufać, nie widząc jeszcze obiecanego światła. Trzeba konsekwencji, by zahartować ducha. Trzeba pewnego „wbrew” sobie i „wbrew” światu i już w mroku pochwalne pieśni nucić, by nas Pan zaskoczył nagłym blaskiem, który wyprowadzi na wolność.