Owego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu. I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami: «Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedne ziarna padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na grunt skalisty, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne wreszcie padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. Kto ma uszy, niechaj słucha!».

 

Siewca, którym jest sam Bóg, pragnie posiać jak najwięcej ziaren. Tym ziarnem jest Słowo Boże. Glebą, na którą ma ono upaść, jest nasze serce. To, czy ziarno wzrośnie, zależy od nas samych. Jeśli tylko słuchamy, a nic nie robimy z tym, aby Słowo Boże zmieniało nas samych na lepszych ludzi, to nie możemy spodziewać się bogatych plonów. Ziarno wzejdzie w sercach tych, którzy chcą na co dzień pracować nad swoimi słabościami, widzieć i słuchać innych ludzi oraz ich potrzeby, nie żyć tylko dla siebie, ale mieć odwagę żyć zgodnie z przykazaniami.

Przyjmowanie Słowa Bożego nie zawsze jest proste. Wymaga dużo wysiłku i czasu, dlatego, Panie Jezu, proszę Cię o dar miłości, siły, cierpliwości i mądrości, abym umiał wytrwać w pielęgnowaniu ziarna, które zasiałeś w moim sercu. Pragnę przyjmować Twoje Słowo Boże, bo tak bardzo potrzebuję być przy Tobie, Dobry Jezu.